TVP1
12.40 Zadziwiające życie bezkręgowców Animal Planet
15.00 Mowa wilków
16.00 W poszukiwaniu wilków
17.00 Wszystko o kotach
18.00 Słonica Echo
18.30 Dzikie życie w Shamwari
20.00 Dzika natura
21.00 Na ratunek przyrodzie
„Skrzydlate miasto”
Autor: Paweł Tomczyk
Źródło : Rzeczpospolita
Cytat:
Skrzydlate miasto
Dieta ptaków to szok dla ornitologa.
W stolicy gnieździ się ponad 140 gatunków ptaków z około dwustu żyjących w Polsce. Widocznie im się tu podoba.
Warszawskim ptakiem od zawsze jest wróbel. Jako cwaniak w cyklistówce znalazł się już prawie czterdzieści lat temu na okładce płyty Stanisława Grzesiuka. W mieście pojawił się znacznie wcześniej - razem z trakcją konną, bo jako smakosz zbóż wybierał nie strawione ziarna z końskich odchodów. Niezmiennie warszawskie są gołębie, uwiecznione w kamiennym gzymsie staromiejskiej kamienicy, i "królewskie łabędzie na stawie" w Łazienkach. Bardziej pospolite, ale również stołeczne, są wrony, kawki, gawrony, szpaki i mewy nad Wisłą. To w zasadzie wszystko, co przychodzi na myśl na hasło "ptaki Warszawy".
Na przystanku, opodal krzaczka
Z punktu widzenia kaczki krzyżówki życie w mieście niesie same korzyści. Człowiek, który nad leśnym stawem zwykle jest wrogo nastawiony do kaczek - strzela do nich jak do kaczek, nierzadko szczuje jeszcze psem - tutaj jest nie uzbrojony i zajęty swoimi sprawami. Nie trzeba odlatywać nigdzie na zimę, bo nie ma problemu z wyszukiwaniem jadła. Główna bariera broniąca zimą dostępu do tradycyjnej kaczej spiżarni, czyli lód na parkowych stawach, pokryta jest zwykle warstwą suchego pieczywa, rozrzucanego przez przyjaźnie nastawionych mieszczan. Nie ma problemu z "lokalem", bo zagnieździć się można nawet na pasie zieleni między dwiema jezdniami Trasy Łazienkowskiej. Stadko kaczek rezydujące niemal codziennie na przystanku tramwajowym przy Ogrodzie Saskim nie składa się więc z samych dziwaczek, tylko z osobników "synurbizowanych". Synurbizacja to naukowo nazwane zjawisko akceptacji warunków życia miejskiego przez dziko żyjące zwierzęta.
- Dla przechodnia widok gołębia wcinającego wędlinę z porzuconej na śmietniku kanapki nie jest niczym dziwnym, ale dla ornitologa to prawie szok - mówi profesor Maciej Luniak z Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk. - Zjeść, zje, ale jak strawi?
Miejskie śmietniki i ujścia ścieków do rzeki zapewniają obfitość pożywienia - kasz, klusek, chleba, tłuszczu - wróblom, gołębiom, gawronom, sikorkom. Inne ptaki, jak jerzyki i jaskółki, wciąż hołdują diecie tradycyjnej, składającej się z chwytanych w locie owadów. Wszystkie te ptaki stanowią z kolei potencjalny pokarm dla drapieżników.
Orły, sokoły...
Królewski orzeł bielik nie mieszka stale w Warszawie, ale w zimie pojawia się koło Elektrociepłowni Siekierki, gdzie poluje na drobniejsze ptaki wodne. Na peryferiach stolicy gnieżdżą się krogulce i jastrzębie. Blisko centrum i ośrodków władzy trzymają się natomiast sokoły pustułki, które przesiadują często na dachu Sejmu i gmachu dawnej siedziby KC PZPR, a pomieszkują w budynku Polskiej Agencji Prasowej. Inny gatunek sokołów - kobuz - trzyma się raczej peryferyjnych lasów. Do rodziny sokołów należą także cztery pochodzące z hodowli rarogi, pełniące odpowiedzialną służbę w ochronie lotniska Okęcie. Razem z nimi płoszy ptaki zagrażające bezpieczeństwu lotów jeden sokół wędrowny.
Nie wszystkim ptakom miasto służy
Para dzikich sokołów wędrownych, która ulokowała się w Pałacu Kultury, nie przywędrowała do stolicy z własnej woli. Para ta bierze udział w prowadzonym od dwóch lat "Programie reintrodukcji sokoła wędrownego w Warszawie". Reintrodukcji, bo sokoły wędrowne bywały w stolicy już za cara, spełniając nawet funkcje "rozrywkowe". W 1860 roku ornitolog Władysław Taczanowski opublikował swoje obserwacje: "W Warszawie od kilkunastu lat znana jest samica, która w jesieni regularnie przybywa do miasta i przesiaduje po całych dniach na gzymsach kościołów: Świętokrzyskiego i Karmelitów na Krakowskiem Przedmieściu; nie zważając wcale na wrzawę i hałas miejski i nieustanne sąsiedztwo z przechodzącymi ludźmi, w tym najwięcej ruchliwym punkcie miasta siedzi ona najspokojniej... Około godziny dziesiątej przed południem zwykle przynosi sobie gołębia, którego oskubuje i rozdziera wobec gromadzącego się pospólstwa miejskiego, tak chciwego wszelkiego rodzaju widowiska; chłopaki nieraz rzucają na niego kamykami, krzyczą, klaszczą i rozmaitymi sposobami chcą odstraszyć, na co ptak wcale nie zważa i dalej swoją robotę prowadzi".
W latach pięćdziesiątych naszego stulecia ostatni sokół wędrowny gnieździł się w wypalonym budynku PAST-y. Od momentu powszechnego zastosowania DDT sokoły zaczęły wymierać, bo środki chemiczne spowodowały osłabienie skorupek jaj - pod ciężarem wysiadującego ptaka zaczęły pękać.
Ci odlatują, ci zostają
W ostatnich latach o meldunek warszawski postarały się nowe ptaszki. Obecność sroki, znanej złodziejki, można sobie wytłumaczyć ogólnym wzrostem przestępczości, a widywana w parkach sójka zrezygnowała chyba z emigracji. Jaskółkom najwyraźniej wcale nie przeszkadzają spółki akcyjne, komandytowe i nawet z oo. Na stałe zleciały również kosy, synogarlice oraz drapieżniki. W nadwiślańskich krzakach można spotkać zimorodka i najmniejsze polskie ptaszyny - mysikróliki i strzyżyki. W nocnym życiu stolicy zasmakowały ostatnio sowy, konkretnie puszczyki.
Synurbanizacja to zjawisko akceptacji przez dziko żyjące zwierzęta warunków życia miejskiego
Gawrony, te naprawdę warszawskie, zaczęły ostatnio pomieszkiwać w centrum miasta w niewielkich koloniach po kilka sztuk. Zimą jednak dominują gawrony rosyjskie i fińskie, które w ciągu dnia penetrują miasto w poszukiwaniu pożywienia, natomiast wieczorami odlatują na nocleg do podwarszawskich lasów. Ostatnio upodobały sobie Rembertów.
Nie wszystkim ptakom miasto służy. Z powodu nadmiernego hałasu wyniosła się sowa płomykówka, która, polując na gryzonie, kierowała się głównie słuchem. Inna sowa, pójdźka, zgodnie ze swym przydomkiem "poszła sobie". Lubiła bowiem gnieździć się w głębokich zakamarkach (ideałem dziupla w wierzbie głowiastej), a gładkie elewacje nowych budynków nie stwarzały jej żadnych perspektyw mieszkaniowych.
Współcześni architekci coraz częściej biorą pod uwagę potrzeby skrzydlatych użytkowników. Budowniczowie gmachu na rogu Książęcej i placu Trzech Krzyży otrzymali niespodziewanie od holenderskiego inwestora klocki dziwnego kształtu z poleceniem wmontowania ich w elewację. Okazało się, że te elementy mają ułatwić zagnieżdżenie się jerzykom. Czy zachodnie udogodnienie spodoba się warszawskim jerzykom, okaże się już na początku maja, gdy powrócą do stolicy z zimowisk.
Słowo wylatuje ptakiem
Ptaki zadomowiły się również w gwarze warszawskiej i przestępczej. Przedwojennych posłańców nazywano "szczygłami" ze względu na czerwone służbowe czapki, dozorca nazywany był "papugą". Ten sam ptak przylgnął później do adwokatów. "Sikor" po złodziejsku oznaczał zegarek. Najnowszym nabytkiem jest "kanar", czyli kontroler MZK.
Dudek i szpak dały w przeszłości imiona stołecznym kabaretom. Żadne z warszawskich "ptasich" kin, choć było ich niegdyś sporo - Czajka, Albatros, Mewa, Sokół, Szpak, Kos - nie wyświetla już filmów.
Wśród wyzwisk można znaleźć tradycyjną głupią gęś i coraz rzadszą starą makolągwę.
_________________ Mirtusz
„Powiadają, że nie uda ci się zaprzyjaźnić z sokołem, jeśli sam nim nie jesteś: samotnym, przelotnie tylko goszczącym na tej ziemi [...]”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Administracja
Forum Klub Ciconia nie ponosi odpowiedzialności
za treści umieszczane przez użytkowników.Pytania, sugestie, problemy lub zgłaszanie błędów prosze przesyłać na adres: klubciconia@interia.pl