TVP1
12.40 Zadziwiające życie bezkręgowców Animal Planet
15.00 Mowa wilków
16.00 W poszukiwaniu wilków
17.00 Wszystko o kotach
18.00 Słonica Echo
18.30 Dzikie życie w Shamwari
20.00 Dzika natura
21.00 Na ratunek przyrodzie
Wysłany: 2010-02-08, 18:46 Samotność w wielkim mieście
Podczas gdy jej liczni krewni zbierają się o zmierzchu w wielkie stada, by razem udać się na noclegowisko, ona musi przetrwać noc samotnie. Nie potrafi latać. Noc spędza na pochyłym drzewie w centrum miasta. Sąsiedztwo przystanku zapewnia bezpieczeństwo, o pokarm w tej okolicy też nie trudno. Bystrzejsza od gołębia jakoś sobie radzi w potyczce o kawałek chleba. Bo zazwyczaj tym tu karmią. I tak przetrwała lato i jesień, i pewnie da rade zimie. A co jeśli wiosną zetną pochyłe drzewo?
Na ostatnim zdjęciu widać ubytki w upierzeniu. Wspinając się na drzewo podpiera się sterówkami, których już prawie nie ma. Porusza się po drzewie lepiej niż kot Pierwszy raz widziałam ją na wiosne, kilka dni temu zobaczyłam ją po raz drugi! To niesamowite, że udało jej się tyle przetrwać. Choć przyznam, że wygląda marnie. Macie jakieś sugestie?
_________________ Jest pewna przyjemność w bezdrożnych lasach.
Jest upojenie na samotnym wybrzeżu.
Jest społeczność gdzie nie ma intruzów,
Przy głębokim morzu i muzyce jego szumu.
Nie człowieka kocham mniej, lecz naturę bardziej...
Lord Byron
treserka, niezwykła jest historia tej kawki. Zdumiewające, że udało się jej tyle przeżyć.
Trudno jest jednoznacznie zdecydować, co zrobić
Są właściwie tylko dwie możliwości.
- Zostawić ją swojemu losowi, ale wówczas jej życie na pewno nie będzie długie, może paść ofiarą drapieżnika, czy skończyć w zębach psa lub kota. Ponadto niemożność latania musi być dla niej stresująca. Ale jest w swoim świecie i jakoś wolna i jak widać z niezwykłą wolą życia i dzielnością.
Wątpię, czy przy naszych porządkach możliwe jest zorganizowanie ochrony drzewa - wiele instytucji musiałoby być poinformowanych i współpracować.
- Złapać, zanieść do weterynarza, by stwierdził dlaczego kawka nie lata. Jeśli okaże się, że nigdy nie będzie latała , to trzeba by jej znaleźć dom na resztę życia.
Jednak złapanie ptaka może nie być łatwe - i wówczas chyba lepiej jak zrobi to osoba uprawniona, może ktoś, kto ma prawo obrączkowania (może z koła naukowego?) - nie wiem czy dobrym pomysłem byłoby angażowanie służb miejskich ( TOZu, lub straży miejskiej?).
Ważne przy tym jest to, by ptaka nie wystraszyć, bo jak ucieknie ze swojego miejsca, to może mieć problem z powrotem, a gdzie indziej szybko zginie.
Trzeba by ją łapać od razu skutecznie.
Teoretycznie jestem za złapaniem, ale w praktyce, to nie jest takie proste.
Tak myślę, że jeśli nie ma gwarancji skutecznego złapania jej, to lepiej ją zostawić, niż wypłoszyć z miejsca, gdzie tak długo przeżyła.
Może dodatkowo dokarmiać.
Dzięki Garrulus za odpowiedź. Sama nie potrafię podjąć decyzji. Kawka nie jest płochliwa, dziś ją karmiłam i była dość blisko. Nie sądze abym miała problem z jej złapaniem. Mogłabym poprosić o pomoc obrączkarza, ale dopiero po feriach będzie w Krakowie Myślisz, że jest chociaż cień szansy, że powróci do zdrowia? Mogłabym ja zabrać do dr Barana (ostatnio widziałam u niego zdjęcia ptaków, podpisane tym samym imieniem co Twoje ). I gdzie szukać jej domu?
_________________ Jest pewna przyjemność w bezdrożnych lasach.
Jest upojenie na samotnym wybrzeżu.
Jest społeczność gdzie nie ma intruzów,
Przy głębokim morzu i muzyce jego szumu.
Nie człowieka kocham mniej, lecz naturę bardziej...
Lord Byron
Co do szans wyleczenia, to trudno powiedzieć, czy to uraz, czy sprawa genetyczna, bo chyba nie wina piór, bo te by już odrosły.
Wydaje mi się , że szansa, że będzie latać jest niewielka, ale nie można tego wykluczyć, dopóki ptak nie będzie zbadany.
Jeśli weszłaby Ci w ręce, to mogłabyś ją spróbować złapać, tak by jej nie wystraszyć za bardzo, żeby, jak się nie uda, mogła ewentualnie uciec na to swoje drzewo.
Jak się nie da złapać w ręce, to pomyślałam, że obrączkarze mają siatki i może dałoby się taką siatkę na nią zarzucić, ale wtedy jest większe ryzyko wystraszenia jej, dlatego złapanie w ręce byłoby najlepsze.
Tak, dr Baran leczył Kopika i kilka innych ptaków. Kwiczołek był bardzo chory i często byliśmy na wizytach, za które doktor nie brał już nawet opłaty, płaciłam tylko za leki
Kawki się łatwo oswajają, myślę, że dałoby się jej znaleźć opiekuna.
Azyle chyba w większości nie przyjmują takich dużych pospolitych ptaków.
Ale czytałam o azylu w okolicy Kielc, że przetrzymuje różne ptaki dożywotnio.
Jutro postaram się do niej pojechać i ją nakarmić. Zobaczę jak blisko podchodzi. Nie będę jej łapać, bo wolałabym mieć jakiegoś towarzysza broni w trakcie akcji Czyli uważasz, że lepiej ingerować w tym przypadku? Gdybym miała warunki sama chciałabym się nią zaopiekować, bo jest cudna. Ale to wbrew prawu. No i warunków też nie mam Zastanawiam się czy lepiej najpierw działać a potem szukać ośrodka czy na odwrót?
_________________ Jest pewna przyjemność w bezdrożnych lasach.
Jest upojenie na samotnym wybrzeżu.
Jest społeczność gdzie nie ma intruzów,
Przy głębokim morzu i muzyce jego szumu.
Nie człowieka kocham mniej, lecz naturę bardziej...
Lord Byron
Ośrodek Pomocy Dzikim Zwierzętom Ptasi Azyl
Adres: Ostrów 10; 26-060 Chęciny
Tel.: 0-41 315-48-45
Tel. kom.: 0-692-495-942
E-mail: fundacja@ptasiazyl.pl
Możesz tu zadzwonić i zapytać. Ewentualnie poprosić jeszcze o poradę.
Jest też tak, że jeśli jakaś osoba przyjmuje do siebie niesprawnego ptaka, to może się starać o zgodę na jego przetrzymywanie - oczywiście w przypadku tych pospolitych ptaków. Wymaga to trochę formalności.
Myślę, że przy próbie złapania jej, będziesz mogła jeszcze dodatkowo ocenić sytuację - jak się da łatwo złapać, to samo przemówi za złapaniem. Obecność obrączkarza będzie dobra z prawnego punktu widzenia.
Jest też niebezpieczeństwo, że ktoś inny spróbuje ją złapać.
Spróbuj skontaktować się z Małopolskim Towarzystwem Ornitologicznym - www.mto-kr.pl . Moim zdaniem trzeba by było kawkę odłowić (tu powinno pomóc wyżej wymienione MTO), nie tylko ze względu na psy czy koty, ale przede wszystkim ze względu na wszędobylską dzieciarnie która potrafi krzywdę zrobić takiemu ptakowi bez mrugnięcia okiem.
Po odłowieniu niezbędna wizyta u Barana. A co dalej? Nie wiem, ale wiadomo, że są dwie możliwości. Albo uda się kawce pomóc i wróci do natury, albo będzie musiała swój żywot dopełnić pod opieką człowieka, ale to okaże się dopiero po odłowieniu i wizycie u Barana.
Jak MTO nie pomoże, to na PW/mail daj mi namiary na miejsce gdzie ta kawka przesiaduje, może we dwójkę (Ty i ja) spróbujemy ją odłowić
Dzięki Zoo za odpowiedź! Do MTO nie zamierzam się zwracać, bo oni nie są zainteresowani niesieniem pomocy ptakom w sposób bezpośredni. I bynajmniej nie mam im tego za złe. To dzięki temu trafiłam na nasze forum Pan z zarządu nie chciał przyjąć ode mnie trzech podlotów, a co dopiero byłoby z kawką Tak czy inaczej dzięki za zainteresowanie problemem! Rozumiem, że Ty jesteś za odłowieniem kawki. Ja jeszcze to konsultuje (bo mam wątpliwosci natury moralnej ). W razie czego odezwę się na PW, bo być może skorzystam z Twojej propozycji pomocy.
_________________ Jest pewna przyjemność w bezdrożnych lasach.
Jest upojenie na samotnym wybrzeżu.
Jest społeczność gdzie nie ma intruzów,
Przy głębokim morzu i muzyce jego szumu.
Nie człowieka kocham mniej, lecz naturę bardziej...
Lord Byron
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Administracja
Forum Klub Ciconia nie ponosi odpowiedzialności
za treści umieszczane przez użytkowników.Pytania, sugestie, problemy lub zgłaszanie błędów prosze przesyłać na adres: klubciconia@interia.pl